Wiatr

Wiatr - Marcin Ciszewski

To moja trzecia książka tego autora i trzeci strzał w dziesiątkę! Już dawno nie czytałem książki której akcja rozgrywa się w tak krótkim czasie. Akcja tej zaczyna się w Sylwestra i kończy się nad ranem w Nowy Rok, a jej treść można opisać fragmentem tytułu książki Tolkiena o przygodach Hobbita: tam i z powrotem :)

Ciszewski ponownie stanął na wysokości zadania którego poprzeczkę umieścił niezwykle wysoko. Czytając książkę odbiorca czuje wszechogarniająca niepewność: nic nie jest tu białe lub czarne, każdy może okazać się zdrajcą. Znani z dwóch poprzednich części trylogii policjanci wyjeżdżają w Tatry aby oderwać się od pracy i… wpadają po uszy w szambo. Autorowi należy się wielki pokłon za oddany realizm w zakresie potęgi gór zimą: ich niebezpieczeństwa , generalnie nieprzewidywalnej i szybko zmieniającej się pogody, bardzo porywistego wiatru, śniegu, mrozu i czarnej nocy. Czytając niektóre opisy miałem wrażenie przebywania obok bohaterów, czułem podmuchy wiatru i arktyczny mróz.

Ogólnie do książki nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest dobrze skomponowana akcja obfitująca w nagłe i nieprzewidywane zwroty, są bohaterowie którzy nie do końca są tymi za kogo się podają, są pogmatwane tropy i co cenię w dobrej książce: bohaterowie nie są z definicji czyści, nieskazitelni, nieomylni i nieśmiertelni. Autor przyzwyczaił już czytelników do perfekcyjnego ukazywania bezwzględności polityków i ludzi biznesu w dążeniu do osiągnięcia zaplanowanego celu. Jeśli trzeba poświęcić po drodze kilka ludzkich istnień to nie mają oni z tym najmniejszego problemu, pod warunkiem że nie będzie to ich życie, pozycja i pieniądze.

Ogromną zaleta książek Ciszewskiego jest utrzymywanie napięcia od pierwszej do ostatniej strony na odpowiednim poziomie, sprawiającym że czytelnik z wypiekami odwraca kolejne kartki aż dochodzi do całkowicie nieprzewidywalnego zakończenia stanowiącego jednocześnie ostatnie zdanie książki.

Jedyne zastrzeżenie mam tylko do oznakowania serii: moim zdaniem ta książka powinna być pierwsza częścią a nie ostatnią. Byłem dość zaskoczony gdy postacie znane z poprzednich przygód są tu kompletnie obce – trochę mi to zakłócało odbiór.  

 

Książka jest REWELACYJNA! Radzę jednak czytać trylogię w zmienionej kolejności: „Wiatr”; „Mróz” i na końcu „Upał”